Doomsday
Wielka Brytania 2008Scenariusz i reżyseria: Neil Marshall
Czasami mam tak, że lubię obejrzeć film nieco idiotyczny, praktycznie bez fabuły, który planowany był jako horror czy SF, a wychodzi z tego, a wyszła z tego niezamierzona komedia. Takim filmem był na przykład "Dog Soldiers" - wspaniałe dzieło Neila Marshalla o żołnierzach, którzy podczas treningu bojowego trafili na rodzinę wilkołaków. Obserwując ich zmagania, mogliśmy widzieć na przykład dzielnych wojaków radośnie palących ognisko na terenie kontrolowanym przez wroga i sierżanta, który przez pół filmu chodzi dosłownie z jelitami na wierzchu (które to jelita w pewnym momencie próbuje zjeść pies). Miało być strasznie, ale wyszło śmieszne. Cierpiąc na chandrę związaną z pogorszeniem pogody, postanowiłem sobie więc poprawić humor innym dziełem tego reżysera - tak trafiłem na "Doomsday".
