Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wożonko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wożonko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 września 2013

Wożonko?

Wożonko

Polska 2003
Scenariusz i reżyseria: Aberald Giza


Dowcipy o dresiarzach są zwykle wulgarne. Nie dziwota, skoro dresiarza wyobrażamy sobie zwykle jako tępaka, którego słownictwo ogranicza się w zasadzie do czterech wyrazów w różnych odmianach. Tylko że mnie wulgaryzmy nie śmieszą, a poza tym spojrzenie na dresiarzy jest - mam wrażenie - nieco zbyt jednostronne.

Do nielicznych wyjątków umiejących nie tylko wyśmiać, ale w interesujący sposób pokazać środowisko mieszkańców blokowisk, należy znakomita moim zdaniem komedia nakręcona w 2003 roku przez twórcę kabaretu Limo - Aberalda Gizę. "Wożonko", którego budżet wyniósł oszałamiające 600 zł (naprawdę!) była różnie oceniana, ale moim zdaniem warto zapoznać się z tym obrazem, by poznać obraz nie tylko dresiarstwa, ale w ogóle ludzi, którzy nie są w stanie uwierzyć, iż są na świecie cwańsi od nich.

"Wożonko" to opowieść o czwórce przyjaciół zamieszkujących słynny gdański "falowiec" (dla ludzi spoza Trojmiasta: to wielkopłytowiec, najdłuższy budynek w Europie i jeden z najdłuższych na świecie, zamieszkały przez jakieś 5 tysięcy ludzi). Gnębi ich typowy problem młodych ludzi - brak pieniędzy. Szukają łatwego sposobu na zarobienie pieniędzy "na wakacje, a przynajmniej na lato", jak stwierdza szef grupy. Postanawiają porwać dziecko z przedszkola dla snobów. Jednak mylą trasę i zamiast dzieciaka bogatych rodziców porywają chłopca z domu dziecka. Nie wiedzą, że chłopcem interesuje się para zabójców na zlecenie.

Fabuła w wypadku tego filmu stanowi jedynie pretekst do surowej oceny społeczeństwa. Wbrew pozorom czterej dresiarze to chyba najsympatyczniejsze postacie w filmie. Również wbrew pozorom, film daje mocno do myślenia. Pewne zjawiska są oczywiście wyolbrzymione - ale ma to swój cel i wbrew pozorom nie jest aż tak wielką przesadą. Na przykład wiadomości radiowe o śmierci polityka o pseudonimie... właśnie, ile razy słyszeliśmy o powiązaniach polityki ze światem przestępczym? Podobnie obraz opiekunki, która spokojnie informuje o tym, że jej podopieczny został porwany i zupełnie się tym nie przejmuje jest niepokojąco znajomy. Podobnych scen jest w "Wożonku" dużo.

Przede wszystkim jest to jednak film o dresiarzach - to tej subkulturze przede wszystkim poświęcono film. Trzeba przyznać, że Giza jest zdolnym obserwatorem: ukazał i złe, i dobre cechy dresiarstwa. Tak, dobre! Oczywiście dresiarze Gizy są ludźmi, którzy pod byle pretekstem stosują siłę, atakują nieznajomych sobie ludzi i kradną nowe auto za każdym razem, jak w starym skończy się benzyna, a nie mają kasy na tankowanie. Z drugiej jednak strony ukazano specyficzny kodeks honorowy, jakim kierują się mieszkańcy blokowisk, jak choćby kategoryczny zakaz znęcania się nad ludźmi z tej samej dzielnicy czy chęć stawania w obronie słabszych znajomych. Do tego z rozmów bohaterów wynika cecha rzadko dziś spotykana - szacunek dla ludzi w podeszłym wieku. A także dla dziewczyn. Wbrew utartemu stereotypowi, wbrew rozmowom, jakie dresiarze toczą między sobą, mają oni jednak pewien respekt dla płci przeciwnej i nie traktują jej przedmiotowo. A że zgrywają się na twardzieli przed kolegami, to inna sprawa.

Oczywiście Giza nie byłby sobą, gdyby nie było pewnych przejaskrawień czy wręcz surrealizmu. Do takich elementów filmu należy para zabójców, żywcem przeniesiona z "Pulp Fiction". Chociaż może żaden nie jest czarny, to jednak podobnie się zachowują i toczą poważne rozmowy na niepoważne tematy. Mamy też ludzi, którzy chcąc udawać wielkich światowców zachowują się w sposób nieco zaskakujący (picie tequili to jedna z najlepszych scen filmu). Mamy meneli uczęszczających do doskonale wyposażonej szkoły żebrania oraz doktora - ba, może nawet profesora, który pije z miejscowymi miłośnikami win owocowych. Sami dresiarze też ukazani są na troszkę większych brutali i prostaków, niż są w rzeczywistości (poranna toaleta szefa paczki to już w ogóle najlepsza scena filmu).

Strona techniczna... może lepiej dać sobie spokój. Czego oczekiwać od filmu za 600 zł? Obraz często jest krzywy i niewyraźny. Za to - o dziwo - dobry jest montaż, a także dźwięk. W polskich filmach fatalnie nagrany dźwięk jest niemal normą, a tutaj właśnie jest dobry. Muszę zwrócić uwagę na naprawdę niezłą ścieżkę dźwiękową - czasem też śmieszną, jak choćby kawałek rosyjskiego duetu "Moscow Brothers" puszczany przez dresiarzy w samochodzie. Polecam teledysk!

Wożonko" nie spotkało się z większym zainteresowaniem. Nie wiem do końca, z czego to wynika: może chodzi o to, że to jednak film amatorski, bez znanych (w tamtym czasie) nazwisk. Powstał w czasach, kiedy internet domowy był luksusem, a dzisiaj, kiedy każdy może film obejrzeć, temat zwyczajnie się przejadł. Z drugiej strony - co również podejrzewam - wielu ludzi, zwłaszcza młodych, jest uczulonych na wizerunek przeciętnego Kowalskiego zaprezentowany w filmie i trochę się boi, że odnajdzie tam samego siebie. Ja sam mieszkałem przez wiele lat na blokowisku i umiem ten film docenić. Aż na 9 punktów z 10 możliwych.

wtorek, 25 czerwca 2013

30 pytań o filmy

Dzisiaj będzie bez obrazków, bo byłoby ich za dużo. Otóż na pewnym blogu o nazwie "W świecie słów" znalazłem zabawę pt. "30 pytań o filmy". Spodobała mi się i postanowiłem sam w to zagrać. No to jedziemy:

1. Film, który lubisz najbardziej:

Ma być tylko jeden? Łatwiej by było polecieć po jednym z każdego gatunku, ale niech będzie, że "2001: Odyseja Kosmiczna" (1968) i "Miś" (1980) - na równi; nie jestem w stanie wybrać, który bardziej.

2. Film, który lubisz najmniej:

Też byłoby kilka takich... z tych, co sobie przypominam, to "Antychryst" (2009). W życiu nie widziałem głupszego i bardziej obleśnego filmu.

3. Film, który najbardziej cię zaskoczył:

"Memento" (2000). Spodziewałem się po prawdzie oryginalnego filmu, bo przecież brak pamięci krótkotrwałej to niezły temat na film, ale sposób realizacji i fabuła oczarowały mnie totalnie. Do tego świetna gra aktorów, montaż... w ogóle wszystko!

4. Film, który przypomina ci o domu:

Hmm... chyba "Kevin sam w domu" (1990) - z różnych powodów.

5. Film oparty na faktach, którego oglądanie sprawiło Ci niekłamaną przyjemność:

Chyba "Akcja pod Arsenałem" (1977), po prawdzie dlatego, że do tego filmu podchodzę bardzo emocjonalnie z powodu, że był to pierwszy w życiu film, jaki oglądałem w kolorowym telewizorze :)

6. Film, przy którym płaczesz:

"Odlot" (2009). Pierwsze kilka minut to chyba najpiękniejsza historia miłosna, jaką kiedykolwiek widziałem w kinie.

7. Film, przez który ciężko przebrnąć:

"Strażnicy" (2009). Film moim zdaniem absolutnie genialny, ale ciężki jak tona tych prostokątnych rzeczy do budowy i trudno mi go oglądać bez przerwy.

8. Mało znany film, który nie jest sławny, a powinien być:

"Wożonko" (2002). Film o grupie gdańskich dresiarzy, którzy postanawiają zarobić pieniądze na wakacje (no, przynajmniej na lato) porywając dla okupu dziecko z przedszkola dla snobów, ale przez pomyłkę porywają chłopca z domu dziecka, wchodząc w drogę płatnym mordercom, którzy szukają tego samego chłopca. Film nakręcony po amatorsku, świetnie ukazujący życie polskich blokowisk i mentalność młodzieży, ale jakoś nie odniósł sukcesu, krąży sobie jedynie gdzieś w sieci.

9. Film wielokrotnie przez ciebie oglądany:

"Gwiezdne Wojny" epizod 4. Chyba kilkadziesiąt razy, z czego cztery - w kinie :)

10. Pierwszy film obejrzany przez ciebie:

Ja nie pamiętam! Taki bardziej poważny to chyba "Doctor No" (1962)

11. Film, dzięki któremu zaraziłeś się kinem X:

"X" w moim wypadku może znaczyć SF. To będzie "Saturn 3" (1980) obejrzany, kiedy miałem raptem 6 lat, a rodzice akurat byli czymś zajęci i nie zauważyli, że siedzę przez telewizorem do 22.00!

12. Film, który tak wycieńczył Cię emocjonalnie, że musiałaś przerwać jego oglądanie:

"Życie jest piękne" (1997). Jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widziałem, który zawsze przerywam w tych samych miejscach: kiedy żona głównego bohatera decyduje się na dobrowolne wysłanie do obozu koncentracyjnego oraz kiedy bohater wraz z synem włamują się do rozgłośni, żeby dać znać żonie (i matce), że nadal żyją.

13. Najukochańszy film z dzieciństwa:

"Willow" (1988). Moje pierwsze zetknięcie z kinem fantasy. Fabuła wzorowana na tradycyjnej, o dziecku, które może zmienić świat, ale wzbogacona o rasę, do której należy tytułowy bohater. Film cudowny, momentami śmieszny, a od strony technicznej... cóż, dzisiaj trąci myszką, ale w tamtych czasach był szczytem osiągnięć technicznych.

14. Film, która powinien być obowiązkowo puszczany w szkołach:

"Trainspotting" (1996). Żaden inny film tak dobrze nie ukazuje problemu narkotyków. Owszem, są filmy nawet lepsze filmy o tej tematyce, jak znakomite "Requiem dla snu", ale "Trainspotting" to klasa sama w sobie ze względu na genialne kreacje aktorskie, teksty, a także na ukazanie pewnej ważnej rzeczy: że branie narkotyków daje, przynajmniej chwilowo, dużo frajdy. Tylko że kiedy haj się skończy, robi się syf, kiła i mogiła. Innymi słowy - są i blaski, i cienie nałogu. Wybór należy do widza.

15. Ulubiony film traktujący o obcych kulturach:

"Dystrykt 9" (2009): opowieść o umierających obcych ze statku kosmicznego, którzy znaleźli ratunek na Ziemi. Ratunek? Akurat... genialna alegoria stosunków społecznych w każdym społeczeństwie, w którym istnieją mniejszości, które nie mogą lub nie chcą się adoptować.

16. Ulubiona ekranizacja:

"Pan i władca - na krańcu świata" (2003). Po prawdzie, to ekranizacja aż dwóch książek "Dowódca <Sophie>" oraz "Na krańcu świata" - traktujących o przygodach kapitana Jacka Aubreya z Royal Navy. Film, który niezwykle drobiazgowo ukazuje życie na żaglowcach epoki wojen napoleońskich. Przy okazji - powieści Patricka O'Briana zostały uznane za ukazujące realia epoki lepiej, niż powieści Jane Austen - chociaż powstały ponad 100 lat później!

17. Najgorsza ekranizacja:

"Stara Baśń" (2003). Film nakręcony na bazie, powiedzmy sobie szczerze, raczej przeciętnej powieści, ale miał ogromny potencjał - niestety, zmarnowany. W dodatku są znaczne różnice z powieścią - na niekorzyść.

18. Twój ukochany film, którego już nie można obejrzeć (którego trzeba mocno szukać):

"Miłość, szmaragd i krokodyl" (1984). Wieki trwało, zanim udało mi się znaleźć w miarę dobrej jakości nagranie. A w TV i innych mediach wyparły go niestety produkcje nowsze, za to rzadko lepsze.

19. Film, dzięki któremu zmieniłeś zdanie na jakiś temat:

"Tajemnica Brokebank Mountain" (2005). Wcześniej byłem może nie wojującym, ale homofobem - może ze względu na to, że w mediach króluje stereotyp homoseksualisty jako dziwaka, który nosi różowe stringi na paradach równości? Ten film w jakiś sposób udowodnił mi, że homoseksualiści to zupełnie zwyczajni ludzie, którzy tak samo jak wszyscy chcą normalnego życia z osoba, którą darzą uczuciem.

20. Film, który poleciłbyś osobie o wąskich horyzontach myślowych:

"Straszny film" (2000). Nie mam pojęcia, jak ten film może się podobać.

21. Film, która przyniósł Ci wielką przyjemność, ale wstydzisz się przyznać, że go oglądałeś:

No cóż... "Zmierzch" (2008). Możecie się już śmiać. Ale nie będę ukrywał, że mimo iż obejrzałem go niejako z obowiązku, to przypadł mi do gustu do tego stopnia, że nawet książkę przeczytałem. Uff, wyrzuciłem to z siebie.

22. Ulubiony serial:

"Stargate: Atlantis" (2004-2009). W tym serialu podoba mi się wszystko - od bohaterów po sprawy techniczne. Ale najlepsze są postacie Widm - głównych antagonistów; złowrogiej rasy niemal nieśmiertelnych istot, które żywią się ludźmi wysysając z nich siłę życiową. Wyglądają bardzo dostojnie i gotycko. Do tego świetne teksty jednego z Widm: "Proszę, poczęstujcie się owocami. Mam nadzieję, że są równie smaczne, jak farmerzy, którzy je wyhodowali". I jak nie kochać tego faceta?

23. Ulubiony romans:

"Amelia" (2001). Ogólnie nie lubię romansów, ale ten przypadł mi do serca, ponieważ ma niebanalną fabułę, niebanalnych bohaterów, a poza tym kocham Audrey Tautou.

24. Film, który okazał się jednym wielkim oszustwem:

"Czwarty stopień" (2009). Kurczę, taki potencjał! I wszystko spartaczone przez to, że twórcy nie mogli się zdecydować, czy ma być paradokument, czy "rekonstrukcja", a do tego wątek rodem z Danikena.

25. Ulubiona biografia filmowa:

"Spacer po linie" (2005). Biografia Johnny'ego Casha, jednego z najwybitniejszych muzyków amerykańskich, który przy okazji jest dowodem na to, że artysta ma wiele okazji do stoczenia się, ale jeśli chce, to potrafi się z tego wydostać. Do tego doskonałe kreacje aktorskie (wybrane przez samego Casha!), rewelacyjna muzyka i - jakoś tak od niechcenia - pozytywne przesłanie.

26. Film, który chciałbyś obejrzeć, a nie jest nakręcony:

"Dworzec Perdido". Chyba najlepsza książka, jaką czytałem w ciągu ostatnich 10 lat. Obecnie technika pozwoliłaby na wierne odtworzenie Nowego Crobuzon i wszystkich zamieszkujących je stworów. Oby ktoś się zdecydował... i oby nie zawiódł.

27. Historia filmowa, która mogłaby wydarzyć się naprawdę:

Jak to rozumieć? Jeśli w sensie: "może gdzieś kiedyś się wydarzyła", to "Forrest Gump" (1994). A jeśli w sensie "chciałbym, żeby się wydarzyła", to chyba "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" (1977).

28. Film, którego obejrzenia żałujesz:

"Hellraiser" (1997). Tyle w temacie.

29. Reżyser, którego unikasz:

Lars von Trier. Moim zdaniem nie powinien zbliżać się do kamery.

30. Reżyser, którego wszystkie filmy oglądasz:

Tim Burton. Dla mnie jest geniuszem we wszystkim, czego się dotknie.